FANDOM


Rick and Morty logo Transkrypt odcinka „Pilot
To jest transkrypt odcinka. Prosimy o umieszczanie kwestii i dialogów w odpowiednich sekcjach.
Powrót do artykułu
Morty śpi w łóżku w swoim pokoju. Nagle Rick wpada do pomieszczenia, wyraźnie pijany, włącza światło i potyka się.
  • Rick – Morty! Musisz natychmiast wstać... musisz... musisz ze mną po prostu...
  • Morty – Co? C-c-co, Rick? Co się dzieje?
(Morty przeciera oczy)
  • Rick – Mam dla ciebie niespodziankę, Morty.
  • Morty – Ale jest środek nocy. O czym ty mówisz?
  • Rick – No chodź. Masz niespodziankę dla siebie. No chodź, szybko. Musimy iść.
(Rick ściąga Morty'ego z łóżka, ciągnąc go za kostkę)
  • Morty – Zostaw mnie. Szarpiesz. Ał! Ał!
  • Rick – Musimy iść. Musimy iść. Musimy się stąd wydostać. No chodź, mam dla ciebie niespodziankę.
Rick prowadzi swój statek i popija butelkę alkoholu, Morty siedzi zmęczony i senny.
  • Rick – Co my... *beka* Co myślisz o tym wehikule, Morty? Zbudowałem go z tego, co znalazłem w garażu.
  • Morty – Tak, Rick. Jest-jest super. To jest ta niespodzianka?
  • Rick – Morty, musiałem... ja-ja musiałem... musiałem... ja musiałem, no musiałem zrobić bombę, Morty. Musiałem stworzyć bombę.
  • Morty – Co? Bombę?
  • Rick – Będziemy musieli ją tutaj zrzucić. Ona da nam całkiem nowy początek, Morty. Całkiem nowy początek.
  • Morty – To-to-to-to jest szaleństwo!
  • Rick – Dalej, Morty. Po prostu się wyluzuj, Morty. Będzie dobrze. Teraz pójdziesz po swoją młodą znajomą Jessicę.
  • Morty – Jessicę? Tę z mojej klasy?
  • Rick – Kiedy zrzucę bombę, to wtedy... *bierze kilka łyków z butelki* Wiesz, chcę, żebyś miał kogoś... no wiesz... Chcę, żebyś miał taką... Muszę stworzyć takich nowych Adama i Ewę. I ty będziesz Adamem.
  • Morty – Co?
  • Rick – A Jessica będzie Ewą.
  • Morty – C-c-c-c-co?
  • Rick – I to ta niespodzianka, Morty!
  • Morty – Nic z tego! J-J-Jessica nawet nie wie, że ja istnieję. Ale-ale-ale w ogóle o tym zapomnij! Bo nie możesz wymazać ludzkości.
  • Rick – Ro-ro-rozumiem, co chcesz powiedzieć, Morty. Słuchaj, ja-ja-ja-ja... nie musisz, nie musisz się o mnie martwić, że będę uderzał do Jessiki... Uderzał czy coś. Nie jestem takim facetem, Morty.
  • Morty – O czym ty mówisz, Rick?
  • Rick – Ty-ty-ty-ty nie musisz się martwić, że coś zajdzie między mną a Jessiką... Ona jest cała twoja, Morty.
  • Morty – Mam gdzieś Jessikę!
  • Rick – Wiesz co, Morty? Masz rację, zapomnijmy o tej dziewczynie. *wyrzuca butelkę alkoholu za siebie* Ona-ona pewnie i tak byłaby tylko problemem.
(Rick uzbraja bombę neutronową)
  • Komputer pokładowy – Uzbrajam bombę neutronową.
  • Morty – Dosyć, dosyć, dosyć tego Rick! Przejmuję ster!
(Morty rzuca się na Ricka, zaczyna walczyć z nim o kierownicę i przekrzykiwać się)
  • Rick – Złaź ze mnie! Daj spokój!
  • Morty – Przejmuję kontrolę staruszku! Ja-ja-ja-ja nie będę stał jak jakiś głupkowaty głupek i nie dam ci wysadzić całego świata!
  • Rick – Co w ciebie wstąpiło? Skoro tak kochasz Ziemię to może się z nią ożenisz? No co ty zwariowałeś?
(Rick odpycha Morty'ego, który patrzy na niego z wściekłością)
  • Rick – No dobra. Dobra, dobra, dobra, dobra, Morty, już. Dobra już ląduję, ląduję. Już mój ty największy twardzielu na świecie, już ląduję. Spokojnie.
Rick ląduje swoim statkiem na pustyni. Otwiera drzwi i stacza się z mnóstwa pustych puszek i butelek po alkoholu.
  • Rick – Zaparkuję tutaj na po... poboczu drogi.
  • Morty – Och, dzięki Bogu.
  • Rick – Wiesz co? To wszyściusieńko to był tylko test, Morty. To był zwykły test na asertywność.
  • Morty – Serio?
  • Rick – Jasne. Ja nie... em... no pewnie... ja nie wiem... no, wiesz co Mo... *zasypia*
  • Komputer pokładowy – Bomba neutronowa uzbrojona.
  • Morty – Uch...
CZOŁÓWKA
Dom Smithów. Rodzina siedzi przy stole i je śniadanie.
  • Jerry – Dziś jest nowy odcinek tego śpiewanego show. Jak myślicie, kto będzie najlepszym piosenkarzem?
(Ledwie przytomny Morty zasypia i uderza głową w talerz)
  • Summer – O mój Boże, jego głowa jest w jego talerzu, zaraz rzygnę.
  • Beth – Morty, źle się czujesz? Mówiłam ci, żebyś nie ćwiczył całowania na poduszkach w salonie. Pies na nich śpi.
(Morty unosi głowę z talerza i strzepuje jedzenie z twarzy)
  • Morty – Nie całowałem poduszki, mamo. *przeciera oczy* Ja tylko nie za dużo spałem zeszłej nocy. Może moje sny były za głośne, czy coś.
  • Summer – A może znów się szwędałeś całą noc z dziadkiem Rickiem?
  • Jerry – Co?
  • Beth – Tato?
  • Rick – Co? Że niby wszyscy teraz mają przesypiać każdą noc? Ma-ma-ma-macie świadomość, że noce to połowa czasu?
  • Jerry – Cholera! *uderza pięścią w stół*
  • Beth – Jerry!
  • Jerry – Beth!
  • Summer – O mój Boże, moi starzy są tak głośni, że zaraz umrę.
  • Rick – Bóg nie istnieje, Summer, musisz zerwać ten plaster iluzji. Podziękujesz potem.
  • Jerry – Dobra, z całym szacunkiem, Rick. Eee... Co ja w ogóle mówię? Jaki szacunek? Jak mój syn ma zdać do następnej klasy, skoro ciągle wciągasz go w te swoje przeintelektualizowane, pseudonaukowe bzdury?!
  • Rick – Słuchaj, Jerry. Ja-ja-ja nie chcę przekraczać żadnych granic czy coś. To twój dom. Twój świat. Jesteś prawdziwym Juliuszem Cezarem, ale powiem ci, co myślę na temat szkoły, Jerry. To strata czasu. Kupa biegających ludzi bez celu i zderzających się ze sobą. Ko-ko-koleś z przodu pyta: „Ile jest dwa plus dwa?”, a ludzie z tyłu odpowiadają „cztery”. Po-po-potem dzwoni dzwonek, dają ci kartonik mleka i kartkę papieru i mówią ci, że możesz iść kupę czy coś. To nie jest miejsce dla mądrych, Jerry. Ja wiem, że to nie jest popularna opinia, ale tak właśnie myślę. *wyciera usta chusteczką* To było bardzo smaczne śniadanie, Beth. Wycisnęłaś z tych jajek ile się dało. Szkoda, że twoja matka tego nie mogła zjeść.
(Rick całuje Beth w czoło i odchodzi, kobieta rozkleja się)
  • Beth – Och, tato...
  • Jerry – Co? Na serio?
(Morty ponownie zasypia i uderza głową w talerz)
[...]
Morty otwiera swoją szafkę, gdy nagle zostaje napadnięty przez Franka Palicky'ego.
  • Frank – Proszę, proszę, proszę.
  • Morty – Ooo, witaj, Frank.
(Frank przyszpila Morty'ego do szafki)
  • Frank – „Witaj”? Co-co-co to miało znaczyć? Nabijasz się ze mnie? Chcesz powiedzieć, że moja rodzina to biedaki?
(Frank wyciąga nóż i zaczyna wymachiwać nim przed twarzą Morty'ego)
  • Morty – O rany, Frank. Nie wiem czy nóż jest niezbędny. No, bo wiesz... bez niego też można coś załatwić.
  • Frank – Pouczasz mnie jak mam cię gnębić? Duży błąd, Morty. A teraz cię potnę, bo moja rodzina jest bogata.
[...]
  • Rick – Jest sposób, by wrócić do domu, Morty. Tyle, że-tyle, że będzie to kłopotliwe. Trzeba przejść przez międzywymiarową odprawę celną, więc będziesz się musiał trochę poświęcić.
  • Morty – Oooch...
  • Rick – Kiedy dotrzemy do odprawy, chciałbym, abyś zabrał te ziarna do toalety i żebyś je sobie wadził głęboko w odbyt, Morty.
  • Morty – Że w tyłek?
  • Rick – Wsadź je właśnie tam głęboko jak tylko się da.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.